Content Marketing,  Pozwól na słówko

SŁOWOMAT, czyli o potencjale neologizmów w content marketingu 

Genialny filozof Ludwig Wittgenstein powtarzał: „granice mojego języka są granicami mojego świata”. Pora zatem poszerzyć horyzont copywriterskiego uniwersum! Celne słowa TWORZONE na potrzeby strategii content marketingowej to niezawodny sposób na przyciągnięcie wzroku potencjalnych klientów. Ty zyskasz ich uwagę, oni – zabawę z odczytywania marketingowej otoczki produktu lub usługi, którą oferujesz. Efekt? Konkurencja zostaje w tyle, a Ty liczysz zyski, przyznając zasłużoną premię swojemu copywriterowi. Stand out or die, right?  

 

Skuteczna strategia content marketingowa? Przykuj uwagę i zbuduj relację

Planując strategię content marketingową, musisz mieć na uwadze trzy podstawowe kierunki działań. Po pierwsze unikalność treści. Po drugie wykorzystanie potencjału SEO. Po trzecie – oryginalność samego przekazu. Dbanie o algorytmy robaczków Google musi iść bowiem w parze z budowaniem więzi z określoną grupą docelową. Jak to zrobić, gdy oferowane przez Ciebie treści są unikalne, przemyślane pod kątem keywords, ale wciąż jedynie wtapiają się w tło pod względem językowym? Przykucie uwagi scrollera to pierwszy krok w drodze do zbudowania czegokolwiek. Jak podaje The Guardian, według Global Language Monitor, każdego roku powstaje około 5400 zupełnie nowych słów. Sporo prawda? Niegdyś Szekspir, Milton czy Leśmian, dziś copywriter Kuba z Warszawy. Współczesność odbiera literaturze pięknej miano podstawowej wylęgarni chwytliwych neologizmów. Jak to wykorzystać na cele udanej strategii content marketingowej? Warto zerknąć na raport, jaki przygotowali specjaliści z Nadwyraz.com, analizując najpopularniejsze internetowe błędy językowe z 2018 roku:

 

Nazwyraz.com: 10 najczęstszych memobłedów w 2018 r. [raport]

Bo dobry copywriter nie popełnia błendów

Błędy w memach będących jednymi z najbardziej nośnych treści w sieci? No way! Tutaj nie ma przypadków. Zastanów się, którą stronkę, post czy gif udostępniłeś (-) ostatnio swoim znajomym? Z pewnością nie był to poradnik e-commerce sprzed 10 lat, ani break news o brexicie czy nawet (trącący już myszką) pieseł wow. Inbout marketing smakuje się w nowościach. Jeżeli chcesz się czymś podzielić w internetowym światku, to najpewniej masz zamiar udostępnić coś, czego inni po prostu jeszcze nie widzieli. I w tym tkwi potencjał neologizmów. Widzisz jakieś słowo. Jedno, niewinne, odosobnione. I coś Ci się nie zgadza, coś jest nie tak. Bankomat, biletomat, wpłatomat – okej, ale słowomat? Chyba sprawdzę… Jeżeli Twój odbiorca wykaże się podobnym procesem myślowym, to już jesteś na lepszej pozycji niż dziesiątki innych firm z branży. Dlaczego? Twoje treści właśnie zyskały NIEZBĘDNĄ uwagę internauty, a wraz z nią wstępne zainteresowanie i zalążek przyszłej relacji. Warto w tym miejscu wspomnieć chociażby o opartej na zabawie słowem strategii content marketingowej marki Żubr, Nju Mobile czy o słynnym neologizmie teamu odpowiedzialnego za ŁOMŻING. Co ciekawe, spoty reklamowe tego ostatniego w połączeniu z innymi efektywnymi działaniami marketingowymi przyniosły wzrost sprzedaży złotego trunku  niemal o 30%!  

 

Neologizmy  w content marketingu – korzyści

  1. Wyróżnij się, albo zgiń. Jeżeli nie zostaniesz zauważony na tle konkurencji, szansa na zbudowanie relacji z potencjalnym klientem będzie równa zeru. Neologizmy działają na zasadzie tzw. chwytu udziwnienia. W kontekście literackim pisał o nim Wiktor Szkłowski. Rosyjski formalista uważał, że automatyzacja “zjada rzeczy”. Przez rutynę, ciągłe otaczanie się tymi samymi przedmiotami, słowami zaczynamy postrzegać rzeczywistość bardzo ogólnikowo i pobieżnie. Dopiero dezautomatyzacja, zaburzenie znanego porządku rzeczy pozwala na nowo odkryć jej potencjał. W praktyce chodzi zatem o to, by przez neologizmy wyrwać potencjalnego klienta z automatyzmu przeglądania treści internetowych.
  2. Neologizmy w służbie inbaud marketingu. Jak wdrożyć w życie model dwustronnej komunikacji? Co zrobić, by potencjalni klienci weszli z nami w długotrwałą relację lub chociaż zechcieli dobrowolnie rozpowszechnić informacje na temat naszej marki? Content marketing kocha social media. A social media kochają content marketing. Jeżeli planujesz przeprowadzić udaną strategię wypromowania swojej marki, usługi czy produktu, musisz myśleć o tych setkach tysięcy potencjalnych klientów scrollujących Facebook, Instagram czy Twitter. I jedno jest pewne – komunukacja wykorzystująca nologizmy czy inne zabawy słowne ma o wiele większe szanse na dotarcie do większej liczby odbiorców w mediach połecznościowych, niż inne, tradycyjne formy przekazu. Time to share!  
  3. Zabawa po obu stronach barykady. A może… mostu? Jeżeli po drugiej stronie ekranu siedzisz Ty, mój drogi copywriterze, to chyba nie muszę tłumaczyć. Wyrwanie z automatyzacji tworzenia internetowych treści jest zbawienne zarówno dla znudzonych Internautów, jak i dla nas, twórców słownej strony tego wielkiego światka! Jeżeli strategia komunikacji marki, dla której świadczysz swoje usługi pozwala na mały skok w bok, to odwagi! A może najwyższy czas zaproponować niewielki, ale skuteczny rebranding, chociażby w obrębie mediów społecznościowych? 

Praktyczne rady dla Ciebie, copywriterze!

  1. Twoje neologizmy muszą być unikalne. Tworzone przez Ciebie słowo nie powinno nawiązywać formą słowotwórczą do innego neologizmu, który zyskał komercyjną popularność w branży lub poza nią. Istnieją oczywiście wyjątki, kiedy siła i sukces tworzonego hasła polega na kokieteryjnym nawiązaniu do komunikacji konkurencji.  
  2. Utrudnij, ale nie uniemożliwiaj. Neologizm potrafi namieszać w głowie, ale gdy stworzysz hasło, którego genialność rozumiesz jedynie Ty i Twój szef (po czterdzestominutowych wyjaśnienieniach), to wiedz, że coś się dzieje. Neologizmy wykorzystywane w content marketingu powinny być zrozumiałe dla szerszego grona odbiorców.  
  3. Jesteś zwolennikiem tradycyjnych claimów reklamowych? To może być źródło Twojej weny! Poszukaj w głowie najbardziej typowego określenia, które automatycznie wiąże się z tym, co chcesz zareklamować, a następnie dekonstruuj! Neologizmy tworzone na znanym i popularnym fundamencie mogą okazać się jeszcze bardziej spektakularne.  
  4. Głowa pełna pomysłów, ale żaden z nich po prostu nie brzmi? Stworzenie chwytliwego neologizmu to trudne zadanie, ale nic straconego! Możesz skorzystać z wielu innych metod przyciągnięcia uwagi potencjalnych klientów językiem. Jedną z nich jest tzw. repurposing. Słowny recykling polega na wybieraniu słowa z jednego kontekstu i użycie go w zupełnie innym znaczeniu. Dobrym pomysłem może być także eksperymentowanie z warstwą składniową czy ortograficzną, jednak w tym wypadku należy uważać, by koncept nie przypominał zwyczajnej językowej wpadki (bo i takich w naszym e-światku pod dostatkiem).  
  5. Dużo zależy od branży, w której działasz. Odczytywanie słownej gry, w wyniku której powstaje każdy neologizm, wiąże się z czymś lekkim, niezobowiązującym, można powiedzieć nawet trywialnym. Nie bez powodu po tak oryginalne claimy sięgają producenci piw czy dystrybutorzy sieci komórkowej, której ambasadorem jest kreskówkowa postać żółtej gąbki o nieco zezowatym spojrzeniu. Jeżeli nie tworzysz treści dla jednego z zakładów pogrzebowych czy instytucji państwowej, to droga wolna 😉
  6. Wywołuj emocje, najlepiej te pozytywne. Podstawa każdej relacji? Emocjonalne zaangażowanie! Postaraj się, żeby Twój neologizm stopniem skomplikowania nie obraził poznawczych zdolności Kowalskiego (patrz punkt 2), a następnie pomyśl o tym, by odbiór rozszyfrowanego hasła wyowoływał uśmiech, pozytywne zdziwienie lub fascynacja.  
  7. Pamiętaj – język starzeje się szybciej niż ludzie. Zwłaszcza ten internetowy. Pamiętaj o tym zawsze, nie tylko przy tworzeniu nowych słów na potrzeby copywritingu. Neologizmy potrafią wyprzedzić trendy, o ile będą tworzone w zgodzie z panującymi trendami internetowej nowomowy.  
  8. Polinglisz zawsze w modzie, wypróbuj! Nie masz pomysłu na czysto rodzimy neologizm? Połączenia językowe bywają najlepszym sposobem na zaskoczenie potencjalnych klientów na ich własnym podwórku.  
  9. W nowoczesnym copywritingu sprzedawca przestaje być handlowcem. Jesteśmy kumplem, kolegą, przyjaciółką, zaufanym znajomym, który jedynie pomaga w wyborze odpowiedniego produktu. Puszczając językowe oczko do grupy docelowej, wczuj się w jedną z tych ról, a sukces gwarantowany.  

 

Masz doświadczenie z kreowania nowych słów na potrzeby content marketingu i chcesz podzielić się jakąś cenną radą? Zapraszam do komentowania! 

 

2 komentarze

  • Noelka

    Wpadłam na chwilę i już wiem, że zostanę na dłużej 🙂 Rzetelny tekst i bardzo pomocny, szczególnie dla takich laików, jak ja, którzy planują zacząć przygodę z content marketingiem. Będę śledzić z ciekawością 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *